Nawet Ljubicic nie pomógł Federerowi pokonać Raonic

Pierwszy tydzień sezonu zakończył się turniejami w Brisbane i Chennai. Australijski start okazał się bardziej reprezentacyjny. Roger Federer i Kei Nishikori przybyli do Brisbane. Ciekawe, że po raz trzeci z rzędu prowadzą plony. Roger dotarł do finału w 2014 i wygrał w 2015. Kei dwukrotnie przegrał jeden krok przed decydującym meczem. Tym razem Japończycy wygrali tylko jedno spotkanie. W fazie ćwierćfinałowej pokonał go Bernard Tomic . Australijczyk był bliski walki o tytuł, ale Milos Raonic pokonał go w dwóch dogrywkach. Przez cały mecz nie było ani jednej przerwy. W drugim tie-breaku Bernardowi udało się wyrównać wynik 1: 5, ale Raonic zdobył dwa decydujące punkty.

Raonic zemścił się na Federerze

Gdyby Kanadyjczyk rozegrał wszystkie trzy wstępne spotkania, to Federer ma tylko jeden. To prawda, krążyły pogłoski, że Szwajcarzy mogą całkowicie wycofać się z turnieju. Zrobił półgodzinną sesję treningową zamiast godziny, a także poprosił organizatorów o przełożenie meczu pierwszej rundy ze środy na czwartek. Później ujawniono, że powodem takiego wniosku była grypa. Na szczęście Szwajcarowi udało się dojść do siebie przed startem zawodów. Roger zagrał w czwartek i bardzo łatwo pokonał Tobiasa Kamke . Był to pierwszy mecz Ivana Ljubicicia jako trenera Szwajcara. Kiedy pod koniec sezonu dowiedziałem się, że Ivan jest wolny, od razu do niego zadzwoniłem, ponieważ pomyślałem, że to dla mnie świetna opcja. Zna większość moich rywali, jest też ojcem. Poza tym bardzo dobrze zna moją grę i sam nadal świetnie gra w tenisa. Miał już doświadczenie coachingowe, co też jest niezwykle ważne. Ljubicic świetnie współpracował z Raonicem, więc bardzo się cieszę, że jest teraz w moim zespole. Dziś odnieśliśmy nasze pierwsze wspólne zwycięstwo i jest super - powiedział Roger.

Ćwierćfinały z Grigorem Dimitrovem okazały się znacznie trudniejsze. Trwała interesująca walka, obaj polegali na ataku. Po meczu Roger przyznał, że łatwe pierwsze spotkanie pomogło zaoszczędzić energię na znacznie droższy drugi mecz. Szwajcar wygrał trzy uparte sety, a następnie bez wysiłku wyprzedził Dominica Tima . Federer świetnie zagrał z zagrywki i dał przeciwnikowi tylko pięć spotkań - 6: 1, 6: 4. Stąd już na pierwszym turnieju jako trener Szwajcara Ljubicic musiał ustawić swój nowy podopieczny na mecz z poprzednim. Oczywiście Ivan znał wszystkie zalety i wady Kanadyjczyka jak nikt inny.

A bez tego Federer był uważany za zdecydowanego faworyta. Wystarczy spojrzeć na statystyki spotkań osobistych - 9-1. Roger wie, jak grać z takimi przeciwnikami. Nie walczy o każdy mecz na przyjęciu, ale włącza się w odpowiednich momentach, bo z reguły wystarczy jedna przerwa, aby wygrać. Jednak w Brisbane wszystko potoczyło się według innego scenariusza. Milos służył na średnim poziomie i regularnie dawał szanse Szwajcarom, ale Roger ich nie wykorzystywał. Federer osiągnął punkt krytyczny tylko raz, podczas gdy jego zasługa w tym nie jest tak duża: Milos po okresie medycznymouta trochę przegrał i zdobył trzy dublety, ale udało mu się naprawić sytuację.

Ogólnie to Kanadyjczyk był bardziej aktywny w serwisie Rogera. Pierwszy rozstawiony numer nie miał przyzwoitej lekkości - pracował na korcie, a to nie jest gra Federera. Popełnił wiele błędów i przegrał nawet w rzutach karnych na tylnej linii. Raonic dość przekonująco wygrał 6: 4, 6: 4 i ponownie wygrał po porażce z Rogerem w finale poprzedniego turnieju w Brisbane. Federer ma czas, aby popracować nad kondycją i zagrać przed Australian Open. W meczach z Rogerem zwykle zależy to od tego, komu uda się przejąć inicjatywę. Wydaje mi się, że grałem pewniej z serwisu, jeśli pominiemy jeden mecz, w którym pozwoliłem na trzy debla. Prawie nieustannie walczyłem, aby mu służyć. Był jeden mecz, który wygrał blisko zera, więc często wygrywałem co najmniej dwa punkty. Stworzyłem okazje i dwukrotnie udało mi się z nich skorzystać - powiedział mistrz. Zwróć uwagę, że Milos wygrał co najmniej jeden turniej w każdym sezonie od 2011 roku.

Hat-trick Wawrinki w Chennai

Turniej był słabszy pod względem składu uczestników w Chennai. Ciekawostką było jednak to, że w głównym losowaniu trafiło czterech Rosjan jednocześnie. Tylko Evgeny Donskoy otrzymał bezpośrednią przepustkę do tego turnieju. W pierwszej rundzie zmierzył się z Johnem Millmanem i rozegrał dwa sety w secie otwierającym. W decydującym meczu Australijczyk prowadził 5: 2 z dwoma przerwami, ale Eugene zdołał wygrać cztery mecze z rzędu. Co więcej, w tie-breaku zdobył podwójną piłeczkę, ale potem zamach ponownie przechylił się w innym kierunku. John zdobył cztery gole z rzędu i nadal szedł dalej.

Szkoda, ale Karen Khachanov też przegrała. Nie zdobył punktów meczowych, ale w drugim secie dzieliło go kilka bramek od sukcesu i nadal przegrał z Gilles Müller . Ale byłem zadowolony z Andrey Rublev , który pokonał Somdev Devvarman . W drugiej rundzie czekał na Stana Wawrinkę , a Szwajcar pokazał, że w tej chwili jest dużo silniejszy - 6: 3, 6: 2. Jeśli Khachanov i Rublev otrzymali dziką kartę, Alexander Kudryavtsev wszedł do turnieju jako szczęśliwy przegrany po odmowie Kevina Andersona . Alexander nie tylko od razu przeszedł do drugiej rundy, ale także dostał dobrą stawkę - o prawo do ćwierćfinału spotkał się z Ramkumarem Ramanathanem . Szczerze mówiąc, trudno wymyślić wygodniejszego przeciwnika na drugą rundę turnieju ATP. W pierwszej połowie spotkania Aleksander wyglądał lepiej, ale stopniowo Hindus zaczął przejmować inicjatywę i ostatecznie wygrał w trzech setach. Rosjanom nie udało się z powodzeniem wystąpić w Chennai, ale Michaił Youżny wygrał Challengera w Bangkoku. Trzeci rozstawiony w finale pokonał Go Soedu z wynikiem 6: 3, 6: 4.

Wawrinka dotarła do finału w marszowym tempie. Przez trzy mecze spędził na korcie nieco ponad trzy godziny. W półfinale Szwajcar pokonał Benoit Peer 6: 3, 6: 4 i po raz czwarty dotarł do finału w Chennai. Dla Stana to najbardziej udany turniej - to tutaj zdobył trzy tytuły.ula na 11. W czwartym finale zmierzył się z Borna Coric . Młody Chorwat miał trudności we wszystkich meczach, zwłaszcza w ćwierćfinale z Roberto Bautista-Agutem , którego pokonał dopiero w decydującym tie-breaku. Trudny był też półfinał z Aljazhem Bedene - tenisistki spędzały na korcie 2 godziny i 56 minut. Horvath wygrał z wynikiem 7: 6 (7: 5), 6: 7 (5: 7), 6: 3.

Finał, zgodnie z oczekiwaniami, dyktował Wawrinka. W połowie pierwszego seta zrobił sobie przerwę, a potem minął ważny moment i rozegrał pięć break pointów. Więcej Choric nie miało takiej szansy. W drugim meczu obaj zagrali przekonująco z serwisu iz łatwością wygrali partie, ale Stan nie chciał grać w tie-breaku. Ostatecznie zdobył 12 punktów na 13 i zdobył tytuł - 6: 3, 7: 5. To czwarty sukces Wawrinki w Chennai i trzeci z rzędu.

Mężczyźni będą kontynuować przygotowania do pierwszego Wielkiego Szlema sezonu w Sydney i Auckland w tym tygodniu.

Poprzedni post Przy prędkości przelotowej. Djokovic nie zauważył Nadala
Następny post Pierwsze trofeum Azarenki od 2013 roku