Prezentacja dania była dla niego niczym egzekucja [Kossakowski. Inicjacja]

Ivanovic: Z natury jestem perfekcjonistą

Po awansowaniu do czwartej rundy turnieju w Miami Ana Ivanovic w poniedziałek ominie Elenę Jankovic w klasyfikacji tenisowej kobiet i stanie się pierwszą rakietą w Serbii. Po pokonaniu na konferencji prasowej Słowaczki Danieli Gantukhovej, lekkoatletka przyznała, że ​​jest zadowolona ze swojego tenisa, podzieliła się także swoimi planami na igrzyska olimpijskie i opowiedziała o kolejnej rywalce.

- Ciekawy mecz. Aby wrócić na szczyt, trzeba co jakiś czas pokonywać takich graczy jak Gantukhova. Nie sądzisz, że ta okoliczność dodaje napięcia?
- Zdecydowanie. Mieliśmy bardzo trudny mecz. Od samego początku wiedziałem, że w trzeciej rundzie będzie nam obojgu ciężko. Mamy bogatą historię konfrontacji i za każdym razem gra okazywała się bardzo trudna. Jest to trudne nawet podczas treningu. Dziś starałem się zachować spokój i skupić się na tym, co dzieje się na korcie. W pierwszym secie grałem bardzo dobrze.

W drugim zacząłem się spieszyć i stworzyłem sobie wiele okazji, ale chęć jak najszybszego zakończenia spotkania zmusiła mnie do pochopnych decyzji. Przestałem skupiać się na rozgrywce i skupiłem się na możliwym wyniku końcowym, więc straciłem rytm. Ale cieszę się, że dotarłem do końca i wygrałem tie-break. To dla mnie bardzo ważne zwycięstwo.

- Daniela to bardzo niebezpieczny przeciwnik, który może wykonać 15 ciosów z rzędu, ale popełnia wiele błędów. Czy to komplikuje twoje zadanie w grze?
- Tak, bardzo trudno z tym walczyć. Ostatnio polepszyła się na forhedzie. A backhand zawsze był jej charakterystycznym hitem. Wie, jak zadawać niezwykle potężne, głębokie ciosy. Dziś nie udało mi się w pełni aktywować, ale jednocześnie starałem się być cierpliwy i wywierać presję na przeciwnika.

- Wygląda na to, że teraz Twoja gra zaczęła nabierać kształtów. Co Twoim zdaniem mogło się do tego przyczynić?
- Pracowałem bardzo ciężko. Gdy tylko zacząłem pracować z Nigelem Searsem, od razu poczułem, że współpraca zakończy się sukcesem. Pozytywne zmiany stały się widoczne natychmiast, ale postęp ten nie był zauważalny w meczach. Poza sezonem starałem się wypracować i utrwalić zdobytą wiedzę, a także odzyskać optymalną formę. Kiedyś dokuczał mi ból i nieprzyjemne kontuzje, ale wykonałem dobrą robotę i nie mogę się doczekać rezultatów. Wiesz, na boisku treningowym możesz zrobić wszystko, ale jeśli nie włożysz tego do prawdziwego meczu, nic nie zadziała.

- Twoim kolejnym rywalem będzie Venus Williams. Spotykałeś się wiele razy na korcie. Co o niej myślisz? Czy oglądałeś ją w tym tygodniu?
- Tak, widziałem jej ostatni mecz. Spotkanie z którąkolwiek z sióstr Williams nie jest łatwym testem. Ale miło, że wróciła na trasę koncertową. Myślę, że będziemy mieli interesującą grę. Widziałem jej dzisiaj mecz, ale spotkanie z nią na korcie, czucie jej kopnięcia i szybkości piłki to zupełnie inna sprawa. Jestem pewien, że jatrudno będzie skupić się na mojej grze i zastosować wszystkie elementy, nad którymi pracowałem na treningu. Jutro Nigel i ja usiądziemy i porozmawiamy o taktyce, opracujemy plan gry.

- Dzisiaj ty i Daniela poszliście na boisko w tych samych strojach. Jak się czujesz w takich chwilach?
- To zabawne. Żartowaliśmy nawet, że przynajmniej możemy rozpoznać po kolorze włosów. Gdybym grał w tej samej sukience przeciwko Soranie Kyrste, wtedy pojawiłyby się problemy. W rzeczywistości w takich momentach mam niezwykłe uczucia. Patrzysz na drugą stronę kortu - i widzisz siebie (uśmiech). Wygląda na to, że stoisz przed lustrem. Nawiasem mówiąc, strój bardzo mi się podoba.

- Wenus przyznała niedawno, że ma obsesję na punkcie wyjazdu na olimpiadę. Czy Igrzyska Olimpijskie to dla Ciebie ważne wydarzenie?
- Tak, oczywiście. Nie mogę się doczekać gry w Londynie. To bardzo ważne wydarzenie dla każdego sportowca. Pomimo tego, że nie mogłem zagrać w Pekinie, udział w tej imprezie był dla mnie przyjemnością. Myślę, że w tym roku rywalizacja będzie dużo trudniejsza. Harmonogram występów jest bardzo napięty. Będziemy mieli Rolanda Garrosa, Wimbledon, Igrzyska Olimpijskie, a potem US Open. Wszystkie zawody odbywają się prawie jeden po drugim.

Niemniej jednak cieszę się, że będziemy walczyć w Londynie. Każdy chce być w optymalnej formie przed rozpoczęciem tego turnieju. Mam nadzieję, że uda mi się zdobyć medal - bez względu na to, jaka to będzie godność.

- Z kim planujesz grać w miksie?
- Mam zamiar grać z Nenadem Zimonichem.

- Ano, powiedz nam, jak trudno jest zachować entuzjazm i optymizm, jeśli nie możesz od razu osiągnąć wyniku?
- Porażki są trudne do przetrwania. Z natury jestem perfekcjonistą i zawsze chcę osiągać szybkie efekty. Zawsze chcę doskonale wykonywać swoją pracę. A kiedy to nie wychodzi, zaczynam wątpić w siebie, zadaję sobie pytania, analizuję grę. Czasami może to być mylące. Musisz dokonać szybkich zmian i spróbować wrócić do gry. Jeśli nie włożysz wszystkich wysiłków w ten biznes, zwrot może zostać opóźniony. Może to zająć nawet rok. Ale nadal będę ciężko pracować. Zrobię co w mojej mocy, aby odnieść sukces.

- Kiedy ty i Nenad zdecydowaliście się grać razem?
- Tak naprawdę myślałem o tym dwa lata temu. Następnie w kwietniu zadzwonił do mnie i zaproponował, że zagram na olimpiadzie. Odpowiedziałem, że do igrzysk olimpijskich są jeszcze trzy lata. Powiedział: rozumiem. Więc chcesz grać razem? Natychmiast się zgodziłem.

- Kiedyś miałeś problemy ze zgłoszeniem. Czy Nigel pomógł ci z tym elementem gry?
- Oczywiście. Ciężko pracowaliśmy na boisku. To jeden z elementów, który wymagał zmian. Nawet teraz pracuję nad swoją prezentacją i nadal nie jestem zadowolony z jej jakości. Nie osiągnąłem jeszcze pożądanego rezultatu. Ale stało się znacznie lepsze w porównaniu do dawnych czasów. Boisko zaczęło pomagać mi w unikaniu problemów w meczach. Kiedyś czułamwałek, że z powodu złego kanału cała moja gra się zawali i był zdenerwowany. Teraz w końcu zyskałem zaufanie do mojej prezentacji i odciąża mnie to od stresu.

- Wycofując się z turnieju w Indian Wells, powiedziałeś, że będziesz mieć rezonans magnetyczny. Jakie są wyniki tego badania?
- Wszystko w porządku, żadnych poważnych obrażeń. Być może była mikro łza, ale rezonans magnetyczny nie ujawnił niczego, co nie może się nie cieszyć. Musiałem odpocząć przez trzy dni, aw ostatnich dniach już ćwiczyłem. Jeszcze nie doszedłem do siebie, ale pracuję nad tym.

- Jakie zabiegi wykonujesz?
- Stymulacja magnetyczna, laserowa. Stosuję lód i masaż - ogólnie wszelkiego rodzaju zabiegi (uśmiech) .

- W przyszłym tygodniu znów staniesz się pierwszym rakietą w Serbii. Ostatni raz zajmowałeś to stanowisko w 2008 roku.
- To świetnie, ale nie śledzę rankingów. W zeszłym tygodniu Nigel powiedział mi, że będę w pierwszej piętnastce. Zapytałem, czy miał na to wpływ mój występ w półfinale, a on odpowiedział pozytywnie. Zaproponowałem, że wypiję za to kieliszek wina. W rzeczywistości jestem w tej chwili bardzo zadowolony ze swojego tenisa. Cieszę się, że zajmuję wysoką pozycję w rankingu, bo postawiłem sobie za cel wejście do pierwszej dziesiątki. Staram się spojrzeć na rzeczy w prostszy sposób, ponieważ wyniki są wynikiem ciężkiej pracy.

- Jakie wino piłeś?
- Czerwone, australijskie sziraz. Nie piję białego wina. Mogę pić tylko czerwone.

Pułapki poznawcze w internecie – dlaczego w nie wpadamy i co to o nas mówi? - dr Jakub Kuś

Poprzedni post Azarenka przeszła nowy test
Następny post Niewidzialna piłka meczowa