Julia Wieniawa - Nie muszę (Official Video)

Kuznetsova: Cały czas ciągnie mnie do domu!

Początek sezonu był dla Rosjanki Svetlana Kuznetsova nieudany - w żadnym z turniejów, w których brała udział, 5. rakieta świata nie zdołała nawet awansować do ćwierćfinału. Jednak tenisistka nie zraża się i obecnie przygotowuje się do glinianej części kalendarza, która w ubiegłym roku zakończyła się jej triumfem na Roland Garros. Kuznetsova opowiedziała o swoim zdrowiu, problemach współczesnego tenisa, a także o swoim stosunku do Pucharu Federacji w ekskluzywnym wywiadzie dla Championship.ru.

- Svetlana, dwa tygodnie temu na turnieju w Miami w meczu z Marion Bartoli na miałeś poważne problemy zdrowotne. Co tam się naprawdę wydarzyło?
- Wiesz, generalnie turniej w Miami okazał się dla mnie bardzo obraźliwy. O ile w Indian Wells nadal nie grałem zbyt dobrze, to w Miami na treningach już czułem, że wszystko mi idzie. A z Bartolim na treningu miałem zupełnie inny tenis, az Shuai mecz był już lepszy, opamiętałem się, znalazłem swoją grę. A potem tak się złożyło, że wtedy wiatr był silny, też czekaliśmy bardzo długo na mecz. W sumie nadszedł dla mnie zły dzień. Byłem bardzo zdenerwowany, że nie mogłem się zebrać i pokonać wszystkich tych problemów. Poza tym w środku spotkania moje ramię rozciągnęło się i obsługa była bardzo bolesna. A w meczu z Bartolim to bardzo ważny moment.

- Jak się teraz mają z tą kontuzją?
- W porządku, trenuję. Po prostu zrobiłem sobie przerwę na kilka dni, nie grałem w tenisa. A kiedy wróciłem, moje ramię już się nie przejmowało. Ale znowu, gdy trwa turniej, intensywność jest zupełnie inna.

- Kiedy zakończyłeś turniej w Miami dość wcześnie, nie było ochoty prosić o którykolwiek z dwóch odbywających się tam zawodów ziemnych potem w USA, następny?
- Wiesz, po prostu bardzo ciężko mi przebywać w Ameryce przez długi czas. Było mi tam ciężko przez miesiąc. Zresztą czuję się nieswojo będąc przez długi czas poza domem. Poza tym był taki plan - nie grać już tam. W końcu sezon glebowy jest bardzo długi, wszystko musi być poprawnie rozłożone. Oczywiście nie wiedziałem, że wyniki nie pójdą tak dobrze, a potem coś zmienią, nie było sensu zostawać tam z bólem ramienia.

- Ze względu na to, że po Miami czy miałeś dwutygodniową przerwę, czy dostałeś zaproszenie do reprezentacji?
- Nie było zaproszenia. Rozumieliśmy się i nie zadawaliśmy tego pytania, ponieważ wiedzieliśmy, że dla mnie było to fizycznie nierealne. Wszyscy rozumieją wszystko i nikt nie ma na nikogo żadnych skarg.

- Twój telefon do reprezentacji narodowej na pierwszy etap Pucharu Federacji okazał się dość głośny. Na blogu był twój list otwarty. Ale nadal byłeś w Belgradzie. Jak byś teraz skomentował te wydarzenia?
- Wydaje mi się, że jedno i drugie to zupełnie różne rzeczy. Osobny temat to fakt, że mieliśmy osobiste relacje z Szamilem Anwiarowiczem w sprawie jego wypowiedzi. Ale mój występ w reprezentacji jest dla kraju, a nie dla Shamila Anvyarovicha - to coś innego. Więc rozmawialiśmyistniał punkt kontaktowy, który odpowiadał mnie, jemu i zespołowi. Tak się złożyło, że miałem wolny tydzień i powiedziałem, że z przyjemnością będę się bawić. Wtedy się zgodziliśmy.

- Czy ta podróż do Belgradu zakłóciła Twój harmonogram rywalizacji? Czy wpłynęło to na twoje następne występy?
- Nie. W żadnym wypadku nie powiem, że Belgrad w jakiś sposób mi przeszkodził. Wręcz przeciwnie, pomagają mi występy zespołowe. Trudno mi zrobić to samo, gram zgodnie z harmonogramem przez cały rok przez kilka sezonów. Jedno i to samo, to samo! A reprezentacja wręcz przeciwnie, daje mi więcej emocji niż cokolwiek innego. Wszystko działa znacznie lepiej. Oczywiście zużywasz więcej energii, ale jesteśmy młodzi, a powrót do zdrowia nie jest dla nas takim problemem. Ale uczucia emocjonalne rosną. Gra w reprezentacji jest zupełnie inna.

- Jakie masz wspomnienia z podróży do Serbii?
- Okazało się, że było tam bardzo głośno. Spodziewaliśmy się oczywiście czegoś takiego, bo Serbowie słyną ze wsparcia na meczach. Ale to było interesujące. Oczywiście nic nie robiliśmy w tym tygodniu, ponieważ nie byliśmy na czas. Dużo trenowaliśmy, staraliśmy się przyzwyczaić do nowych warunków. Przecież chodzenie na siłownię nie jest tak szybkie, wręcz trudne. Ale mieliśmy bardzo dobrego ducha zespołowego. Dziewczyny są młode, prawie wszystkie nowe. Bardzo podobała mi się solidarność, nikt nie miał z nikim sytuacji konfliktowych, wszyscy się wspierali, a atmosfera w zespole była bardzo przyjemna.

- Decydujący punkt przyniósł Pan Alisa Kleybanova ... Jak udało ci się szybko zagrać?
- Alice i ja mieliśmy przewagę, a także cały nasz zespół. Było jasne, że Iwanowicz nie był w bardzo dobrej formie. Konieczne było zdobycie dwóch punktów przeciwko niej i walka z Jankoviciem, ponieważ ostatnio była nieprzewidywalna. Ale grała bardzo dobrze, pomimo wszystkich opowieści o tym, co się z nią stało (śmiech) . Grała świetnie i zasługuje za to na wielki szacunek. I tak wyszedł punkt podwójny, ponieważ gramy dużo więcej parą niż Serbowie. Praktycznie nigdy w to nie grali. I było jasne, zwłaszcza w pierwszym secie, co stracili na korcie. Oznacza to, że nie wiedzieli, dokąd się udać. A Alisa ostatnio bardzo dobrze radzi sobie w parach, dużo grałem w parach. Mamy też bardzo dobre, przyjacielskie stosunki z Alice. Więc jeździliśmy w niedzielę na rowerach, jeździliśmy całą grupą razem. Oznacza to, że bardzo ważne jest, aby się nawzajem wspierać. A wśród Serbów widać, że sytuacja konfliktowa w drużynie była tylko na naszą korzyść.

- Widać, że Puchar Federacji i turnieje indywidualne ciągle się zderzają. Czy Ty, jako jeden z najbardziej doświadczonych graczy na trasie, widzisz wyjście z tej sytuacji?
- Teraz mamy wiele różnego rodzaju spotkań. Wszyscy myślimy i dyskutujemy, jak uczynić Puchar Federacji bardziej interesującym i wygodnym zarówno dla graczy, jak i kibiców. Ponieważ npSzczerze mówiąc, aby co roku grać o Puchar - traci z tego tylko charyzmę. Puchar Federacji powinien być ciekawszy. Szczerze mówiąc, w naszym kraju wszyscy są już przyzwyczajeni do zwycięstw - jak wygrałeś, to wszystko jest super, tak powinno być. A jeśli Rosja przegra, to wszystko jest złe, to porażka. Ale w rzeczywistości tak nie jest, ponieważ inne kraje też robią postępy, one też grają. Dlatego pojawia się propozycja, aby rzadziej to robić - powiedzmy raz na dwa lata. Proponuję nie organizować Pucharu Federacji w roku olimpijskim, czyli raz na cztery lata, a w pozostałej części zobaczyć, jak będzie lepiej - za rok lub dwa.

- Belgowie nazywali wszystkich swoich najsilniejszych tenisistów. Dlaczego, powiedzmy, amerykańskie kobiety nie mogą tego zrobić?
- Widzisz, udaje im się to zrobić tylko raz - według kalendarza to im odpowiada, w zależności od miejsca, więc grają. Nie jest faktem, że Henin będzie mógł przejść tędy po raz drugi. A amerykańska Serena jest generalnie nieprzewidywalnym graczem. Tęskni nawet za bardzo dużymi turniejami. Jeśli nie chce się bawić, nie gra. Nie wiem, jakie ma tam kary, ale nie jest to jasne. I generalnie obie siostry są nieprzewidywalne.

- Teraz w Tours jest bardzo duży odsetek kontuzji, trwa poważna rotacja, Belgowie po powrocie gwałtownie awansują w rankingu, a jednocześnie top 10 zawodniczek nie ma stabilnych wyników ... Jak to się dzieje?
- Wydaje mi się, że konkurencyjność i sam poziom tenisa w ostatnim czasie bardzo wzrosły. Wcześniej na przykład grałeś w Wielkiego Szlema i pierwsze dwa lub trzy mecze rozegrano z mniej więcej następującymi wynikami - 6: 2, 6: 1 lub 6: 3, 6: 2. A jeśli pamiętasz czasy Grafa, Sancheza, Selesa, to prawie automatycznie dotarły one do finału. Ale teraz wszyscy walczą, wszyscy są w normalnym stanie. A więc każdy mecz. Każdy może dobrze rozegrać 1-2 mecze. Najważniejsze to stawiać opór i dobrze grać w wielu turniejach. A do tego potrzebujesz między innymi dobrej sprawności fizycznej. Teraz jest to sport bardzo atletyczny, wszystko dzieje się z bardzo dużymi prędkościami.

- Powiedziałeś, że ciężko było Ci znaleźć kort ziemny w Moskwie. Naprawdę taki duży problem?
- Nie, nie. Są korty, trzeba tylko poczekać.

Po prostu nie są gotowe ze względu na warunki klimatyczne, więc jadę teraz do Hiszpanii na trening. Przynajmniej zostanę tam tydzień, bo wciąż mam tam dom - w pobliżu są korty, jest samochód. To komfortowe warunki, by dobrze przygotować się w tydzień.

- Okazuje się, że aby być ciągle w strumieniu, potrzebne są poważne wydatki - zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Jak udaje ci się być rozproszonym? Jak się karmisz z zewnątrz?
- Wiesz, w rzeczywistości jest to bardzo trudne. Jestem w trasie od 8 lat. I czy ci się to podoba, czy nie, musisz cały czas grać w turniejach, za każdym razem z tymi drogami, skrzyżowaniami. Oznacza to, że musisz zbudować wygodny harmonogram. A teraz wydawało mi się, że harmonogram był doskonały, ale meczów było za mało i teoretycznie nadal musimy grać. A to oznacza więcej jazdy. Tutaj, oczywiście, dla każdego własnego... Osobiście uwielbiam być w Rosji, uwielbiam spędzać czas z przyjaciółmi. Odwróć się od tego wszystkiego. Przyjeżdżam więc do Moskwy czy Petersburga - i czuję się komfortowo. Czy rozumiesz? Czuję się dobrze w domu, to wszystko. Cóż, nie mogę długo pozostać za granicą!

- Gdzie się wybierasz? Na koncerty, do kina…
- Szczerze mówiąc, ostatnio nigdzie. Prawdopodobnie już rok. Jakoś to nie wychodzi. Chciałbym usiąść w domu, odpocząć od wszystkiego. Bardzo rzadko tam, gdzie się pojawiam. Chcę iść na koncert Iriny Allegrova lub poszedłem do Comedy Club. Wyszedłem gdzieś dwa razy. I tak w zasadzie spotykamy się ze znajomymi w restauracjach - po treningu usiądziemy chwilę, porozmawiamy i tyle. Szkolenie następnego dnia.

- Lubisz przebywać na łonie natury? Oczywiście, gdy jest ciepło ...
- O tak! Z przyjemnością! Kebaby, tak ... Na przykład pojechaliśmy do Izraela na Wielkanoc. Weszliśmy do kościoła, spojrzeliśmy, dostaliśmy ogień, było bardzo pięknie. Wiesz, fajnie jest coś zrobić. To zupełnie inne doznania. To było zupełnie inne doładowanie niż cokolwiek w tenisie.

Smolasty feat. Otsochodzi - Uzależniony [Official Music Video]

Poprzedni post Tarpishchev: nie będzie żadnych przygotowań
Następny post Tarpishchev: mamy jakiś szpital ...