W zemście obciął jej włosy, bo z nim zerwała [Szkoła odc. 624]

„Serbska drużyna była tego dnia silniejsza”

Jako pierwsi, wbrew oczekiwaniom, komunikowali się z prasą szczęśliwi zwycięzcy - reprezentacja Serbii.

- Czy wyszedłeś z nastawieniem na wynik 4: 1, czy tylko dlatego, że było to konieczne zgodnie z regulaminem?
Aleksandra Krunich: Było nam ciężko, ponieważ byliśmy bardzo zmęczeni siedzeniem i chorowaniem przez cały dzień. W rezultacie poszliśmy na sąd zdruzgotani, bez emocji. Było mi bardzo trudno skoncentrować się nie tylko na wygranej, ale po prostu na utrzymaniu rajdu. Więc nawet nie myśleli o umieszczeniu punktu. Dotarliśmy do finału - i jest w porządku.

- Czy udało wam się jakoś pogratulować sobie nawzajem? Jakie ma Pan plany na dzisiejszy wieczór? Jak będziecie świętować zwycięstwo?
AK: Oczywiście gratulowaliśmy sobie, jak zawsze, śpiewaliśmy, tańczyliśmy, krzyczeliśmy. Wieczorem pojedziemy do serbskiej restauracji w Moskwie, tam razem z przyjaciółmi będziemy świętować zwycięstwo - zaprosiliśmy wszystkich. Jutro wiele z nich ma wczesne loty, więc drużyna najprawdopodobniej w ogóle nie będzie spać.

- Svetlana Kuznetsova uważa, że ​​Czechki będą faworytami w finale. Czy zgadzasz się z tą opinią?
Dejan Vranješ: Oczywiście dużą zaletą będzie dla nich fakt, że Czesi grają u siebie. Ale wierzę w moje dziewczyny i mogę powiedzieć, że zbliżający się finał jest bardzo ważny dla całej drużyny. Jestem pewien, że w miesiącach, które pozostały do ​​finału, jeszcze bardziej poprawią swoją grę. Zobaczmy, czy to wystarczy. W każdym razie dołożymy wszelkich starań, aby zdobyć Puchar.

- Nieraz mówiłeś, ile trudności musiałeś pokonać na drodze do tego sukcesu. Jak często myślałeś o dzisiejszym dniu?
DV: Szliśmy w tym kierunku przez sześć długich lat i teraz jestem bardzo szczęśliwy. Zawsze wierzyłem, że jesteśmy w stanie wygrać i mam nadzieję, że za kilka miesięcy nam się uda.

- Djokovic, Troicki i Tipsarevic powiedzieli, że pomagają młodym serbskim graczom przebić się na trasie. Robisz coś takiego?
Ana Ivanovic: To wspaniale, gdy w Twoim kraju jest jednocześnie kilku graczy na najwyższym poziomie.

Elena Jankovic: Kiedyś bardzo mi się podobało otrzymanie porady od bardziej doświadczonych graczy. Teraz staram się pomagać młodym tenisistom radą i wiedzą. Każdy ma swoich idoli. Kiedy byłem mały, Monica Seles była moją idolką. Byłem niezmiernie zachęcony, że udzieliła mi swojej rady. Dobrze, że mamy teraz takich zawodników jak Tipsarevic, Djokovic i Ivanovic, bo to oni są przykładem dla młodych tenisistów.

- W ostatnich latach w Belgradzie odbywał się turniej ATP. Twoi serbscy kibice widzą Cię tylko w telewizji i na meczach Pucharu Federacji. Czy wiesz, że trwają jakieś prace nad stworzeniem turnieju kobiet w Twoim kraju?
AI: Jak na razie to tylko rozmowa. Nie ma nic konkretnego.

Potem przyszła kolej na rozmowę rosyjskiej drużyny z prasą.

- Rywale powiedzieli, że na mecz deblowy poszli zdruzgotani. A co czujesz?
Anastasia Pavlyuchenkova: Nie wiem, myślę, że Lena teżzdewastowany. Cały czas siedziała - była chora. Bardzo głośno przez wszystkie dwa dni. Grałem. Nie wiem nawet, co powiedzieć, który z nas był bardziej zdruzgotany. Byliśmy pełni energii, chociaż oczywiście było to dla nas trudne.

Elena Vesnina: Zwłaszcza Nastya rozegrała dzisiaj trzy sety.

AP: Cóż, ogólnie rzecz biorąc, kiedy grasz w turnieju, pod koniec zawsze czujesz się zmęczony. Nie zawsze masz dość energii. Ale myślę, że wszystko jest na równych prawach.

Shamil Tarpishchev: Myślę, że kiedy wygrywasz wcześniej, zawsze łatwiej jest grać na emocjach.

- Czy uważasz, że regulamin turnieju jest dobry? Może łatwiej jest zorganizować turniej w jednym miejscu?
SH.T.: Myślę, że to źle grać w jednym miejscu. Kiedy grasz w różnych krajach, tenis jest spopularyzowany. A w jednym kraju, kiedy - okaże się jak w Dusseldorfie, kiedy nikt nie będzie w stanie odpowiednio oglądać czołowych tenisistów. Nie chodzi o to, że dziewczynkom łatwiej jest bawić się w jednym miejscu, ale że trzeba skrócić kalendarz o jedną trzecią.

Svetlana Kuznetsova: Zgadzam się.

Sh.T.: Wtedy będzie łatwiej dla wszystkich. Będzie mniej kontuzji, a umiejętności będą rosły szybciej. W 1972 roku odbyło się 12 turniejów kwalifikacyjnych, obecnie - 18. A konkurencja dramatycznie wzrosła. Konieczne jest zwrócenie kalendarza do 12 turniejów kwalifikacyjnych i aby zawodnicy mieli prawo wyboru. Aby uniknąć takiej sytuacji, gdy osoba jest kontuzjowana, ale nadal musi udać się do tego miasta i pokazać, że ma kontuzję. To oczywiście bzdury.

- Czy uważasz, że przyczyną porażki twoich zawodników jest brak państwowych funduszy na tenis?

Sh. T.: Nie. Nie mieszajmy wszystkiego razem. Mamy duże straty w zakresie przygotowania rezerw. Zrobiliśmy dużo w naszym rozwoju. W zeszłym roku mieliśmy 557 zwycięzców międzynarodowych turniejów, w tym 122 w wieku poniżej 14 lat. To jest dokładnie wiek, po którym po roku wiele osób zrezygnowało z gry z powodu braku funduszy. Jeśli utrzymamy pierwsze miejsce w składzie młodzieżowym i młodzieżowym przez 7-8 lat w Europie, to znaczy, że mamy sporą rezerwę. Najważniejsze jest, aby uniknąć dalszych strat personelu. To wymaga finansowania. Aż dziewięciu naszych ludzi gra w Kazachstanie. To także dla nas strata. Udowodniliśmy, że potrafimy grać i się rozwijać, ale z braku funduszy nie możemy iść dalej.

Jeśli chodzi o dzisiejszy mecz, przegraliśmy, bo serbska drużyna była silniejsza. Nie możemy jednak zapominać, że nie udało nam się uniknąć kontuzji. Gdyby zagrał Zvonareva lub Kirilenko, mielibyśmy szanse. Odmówiono nam opcji. Oczywiście musimy wziąć pod uwagę, że zarówno Kuznetsova, jak i Pavlyuchenkova nie uniknęły kontuzji w tym roku. Jeśli weźmiemy pod uwagę statystyki drużyny serbskiej, widać wyraźnie, że idzie w górę. Nie wiadomo skąd dotarli do finału. Jesteśmy w bardzo gorączkowym stanie. Żadna osoba, która jest teraz w drużynie, z wyjątkiem Kirilenko, nie rozegrała całego sezonu z metodologicznego punktu widzenia. Jeśli dwa dnici sami ludzie grają pod rząd, to dla nich wielki ładunek emocjonalny. Gdybyśmy grali na pełnych obrotach, mielibyśmy przewagę. Niestety, tak się złożyło, że nie wszystko było tak, jak chcieliśmy.

- Jak się czujesz, Mario? Jakiego rodzaju kontuzję odniosłeś?
Maria Kirilenko: Zostałem kontuzjowany, przez to nie mogłem grać. Nie czuję się najlepiej, bo denerwuje mnie, że nie mogłem grać dla drużyny. Nie będę wchodził w szczegóły.

- Co Ministerstwo Sportu odpowiada na Twoje argumenty dotyczące finansowania i utrzymania rezerwy?
Sh.T.: Tenis generalnie wymaga osobnego rozważenia, ponieważ nie naruszamy żadnych wymogów regulacyjnych. Ministerstwo daje nam niewielką kwotę. Jako jedyni nie podpisaliśmy ukierunkowanego kompleksowego programu przygotowań do igrzysk olimpijskich. I oczywiście nie uwzględniono naszych problemów. Ale z drugiej strony nadal nie jest możliwe rozwiązanie wszystkich naszych problemów w ramach ministerstwa.

Trening tenisistów siedzących tutaj kosztuje około 1100 dolarów dziennie. To nie jest kaprys. Zakwaterowanie, wyżywienie, obsługa personelu i wszystko inne wymaga tych funduszy. A zgodnie z normami Ministerstwa Finansów nie otrzymasz więcej niż 300 USD. W związku z tym federacja musi zapłacić kolejne 800 USD na osobę. To jest absurd. Dotyczy to czołowych sportowców. Jeśli chodzi o rezerwę, przygotowanie to wymaga około 350 dolarów. To znaczy, zgodnie ze standardami Ministerstwa Finansów, kształcić można tylko młodzież. Od trzech lat pytam wszystkie drzwi i próbuję wyjaśnić, że problemy tenisowe rozpatruje się niezależnie od innych typów. Niestety nie jest to obecnie brane pod uwagę.

Czołowi gracze przygotowują się do igrzysk olimpijskich na własny koszt. Jest to również ważny czynnik. Jeśli mówimy o piłce nożnej lub hokeju, tam sportowcy są w pełni zaopatrzeni. A nasi sportowcy zdobywają nagrody pieniężne na turniejach, które następnie wydają na swoje utrzymanie. Chodzi o to, kto jest profesjonalistą w sporcie.

- Powiedziałeś już, że w wiosce olimpijskiej są problemy z rozliczeniem tenisistów. Czy został jakoś rozwiązany?
Sh.T.: Na dzień dzisiejszy problem mieszkaniowy w Wiosce Olimpijskiej nie istnieje. Problem jest inny - z wioski olimpijskiej do kortów tenisowych jedzie się około dwóch godzin, podczas gdy tenisiści będą musieli rozegrać dwa, a nawet trzy mecze dziennie. Znowu nieracjonalność. Na igrzyska olimpijskie przypada dziewięć dni, a tenisiści będą musieli rozegrać trzy mecze dziennie - single, deblowe i mieszane. Wszystko jest bardzo skompresowane. Nie jest to uzgodnione między WTA, ATP i ITF. Nikt nie chce działać we własnym interesie. Pamiętasz, jak Safina grała w Pekinie do późnych godzin nocnych, a następnego ranka musiała znowu grać. Nie zdobylibyśmy całego podium, gdyby nie było możliwe, z naruszeniem przepisów, przedłużenie turnieju kobiet o jeden dzień. To minęło, niewiele o tym mówiono, ale to było bardzo ważne.

Problem w tym, że w Wimbledonie trzeba będzie wziąć trzy domki, za które nikt nie płaci. Aby osoba mogła przyjść do domku po meczu i odpocząć, dostać porządny posiłeks, usługi, masaże, terapie i inne. Jeśli spędzisz cały dzień na turnieju, nie będzie żadnego wyniku. Ale Komitet Olimpijski obiecał rozwiązać ten problem. Prowadzimy dialog, czekamy na rzeczywisty wynik. Nawiasem mówiąc, niektórzy sportowcy nie chcą jechać na igrzyska olimpijskie ze względu na format tego turnieju. Ale to inna kwestia. Ponownie, trening sportowców przez cały rok musi zostać w jakiś sposób zrekompensowany. W końcu udział w igrzyskach olimpijskich to kwestia stanu, a nie tylko osobista kaprys sportowców. Niestety, to pytanie pozostaje w powietrzu.

Rzeczpospolita od morza do morza. Bitwa pod Bukowem w 1600r.

Poprzedni post Klęska Rosji i ósme zwycięstwo Nadala w Monako
Następny post Vesnina: jest ciężko, kiedy mecz nie ma znaczenia